wtorek, 18 kwietnia 2017

JAK MINĘŁY NAM ŚWIĘTA

   Jak minęły nam święta? Jak w scenie z filmu "Czterej pancerni i pies".
   Siedzieliśmy sobie całą rodzinką i psem, tak jak i oni w niejednej scenie, w lesie, w zaciszu, w pięknych okolicznościach przyrody, wiosna pięknie się budziła do życia. Nasz dom zaparkowany w tej zieleni, piękny jak Rudy 102. My szczęśliwi i najedzeni, pies spokojny i radosny. Jednym słowem Pokój Boży, pokój który przewyższa ludzki rozum, pokój który na ziemi może być tylko darem niebios, pokój na który sobie nie zasłużyliśmy. Jedzenia nie za dużo, w sam raz, bez szaleństw ale bardzo smacznie. Bez ciśnienia na jakiś świąteczny plan. Jedna wizyta w zborze, jedna rodzina w gościnie u nas.
   Ale też podobnie, jak w tej filmowej scenie, dochodziły nas huki wystrzałów dalekiej artylerii, gdzieś, raczej dalej niż bliżej toczących się bitew. Dochodziły nas informacje o wojnach religijnych i militarnych, w kraju i za granicą, o chorobach i śmierci, o wypadkach i katastrofalnych wpadkach, o polityce, o politykach złych i dobrych. Tylko nas to nie dotyczyło, podobnie jak czterech pancernych, bo przecież jesteśmy młodzi, przygody i życie stoją przecenami otworem, bo "Hitler kaput" i dziwak tylko by się martwił tym hałasem do okoła.
   Wisienką na torcie było to, że ktoś nazwał naszą dom Chatą, tak tak, Chatą! Miejscem gdzie jest Bóg, miejsce gdzie w spokoju można spojżeć na swoje życie i przeżyć uzdrowienie. No powiem wam, takich rzeczy to już nawet czterej pancerni nie mieli!
   Kocham Cię Boże, dziękuję Ci za cudowne życie jakie nam dałeś, za sprawiedliwość w którą nas odziałeś, za pokój którym nas obdarowałeś, za radość której nie jesteśmy godni.
   Dobrze jest tylko z Bogiem!


niedziela, 13 listopada 2016

RAZ A DOBRZE?

O przesadzie testosteronowej, czyli nie 'raz a dobrze'.

Jako faceci chcielibyśmy robić rzeczy raz a dobrze. Problem polega na tym, że większość naszych działań to nie jest 'raz'. Nasze życie to robienie tych samych rzeczy każdego dnia. Więc nie 'filozofia raz' ale 'filozofia codzienności'.

Wystarczy jeden akt płciowy by zostać biologicznym ojcem, ale by zostać Ojcem, to trwanie na posterunku każdego dnia przez całe życie. Zabić człowieka można 'raz a porządnie' i nie wymaga to wielkiej mądrości (wystarcz nieuwaga lub głupota), ale by powoływać go do owocnego życia, trzeba mu podawać codzienny chleb dobrych słów, cierpliwie i w nadziei. Wyrwać można ząb, jednym szarpnięciem, ale aby zęby nie wypadły trzeba je myć minimum trzy razy dziennie przez całe życie.

Nie ogolisz się na zapas, czyli tak porządnie, by mieć spokój przez tydzień. Nie umyjesz się raz a porządnie, by przez tydzień nie musieć wchodzić do łazienki.

Nie wystarczy 'raz a porządnie' pogadać z żoną, synem, córką. Nie wystarczy raz dokopać wrogowi. Nie wystarczy raz posprzątać. Nie wystarczy raz zerwać z przeszłością. Nie zbudujesz ani domu ani całego życia 'raz a dobrze' przy pomocy jeden decyzji.

Tak, jako mężczyznom jest nam przypisane działanie nastawione na efekt, na cel, pragmatyczne, często odważne i nawet agresywne, ale bez świadomości, że życie i budowanie rodziny, i każdej innej relacji to droga i podróż, będziemy ciągle 'raz a dobrze' strzelać z armaty, ale niestety na wiwat.

Proszę Cię, to TY 'raz a dobrze' wybij to sobie z głowy, że problemy rozwiązuje się 'raz na zawsze', bo ja już wiem, że wybijanie z głowy ludziom nieprawdziwych myśli to praca przemiany umysłu, która trawa całe życie.

@pastomarko 13/11/2016 Warszawa


środa, 30 grudnia 2015

PRZEMIESZCZAJĄCE SIĘ ŻYCIE

~ refleksja na koniec 2015 roku ~

W Ciele Mesjasza musi być ciągły przepływ życia. Członki tego Ciała, by nie obumrzeć, muszą dawać i przyjmować. Każdy członek musi być zarówno Jordanem, jak i Jeziorem Galilejskim, czyli miejscem przyjmującym życie, oddającym życie i przesyłającym je dalej. Żaden z członków nie jest powołany do bycia Morzem Martwym, czyli tylko do brania.

Polscy wierzący powinni być otwarci na misjonarzy z innych krajów oraz sami muszą wysyłać misjonarzy. Wierzący z narodów muszą być otwarci na Izrael, dając i przyjmując. Warszawska Eklezja potrzebuje wpływu Eklezji z innych miast kraju, potrzebuje Polski, sama też musi wysyłać misjonarzy do innych miast! Potrzebujemy siebie. Potrzebujemy życia. Czyńmy przepływ i poruszenie w Ciele. Obfite poruszenie wewnątrz Ciała będzie też owocowało poruszeniem i zbiorem Żniwa w świecie.

Musimy wzbudzić ruch nie tylko o charakterze geograficznym,ale i międzypokoleniowym, niech generacje będą otwarte na siebie i usługują sobie wzajemnie. Jak opisano to w Księdze Malachiasza, serca pokoleń otwarte wzajemnie dla siebie.

Wszelki zastój to monotonia, chów wsobny, a w końcu i bezpłodność.

By ten ruch i przepływ życia w Ciele mógł powstać, potrzebujemy być wdzięczni Bogu za siebie. Niech na początek powstanie dziękczynienie za bogactwo i różnorodność darów Eklezji, za różnorodność nauczań i różnych silnych stron denominacji i zborów, za różnorodne wrażliwości i służby, za różne pasje, miłości i talenty.

Bądźmy w d z i ę c z n i !
Jesteśmy b o g a c i !
Poruszmy s i ę !

@pastomarko 30/12/2015 Warszawa

piątek, 27 listopada 2015

WIARA ROŚNIE

Niezwykle budujące świadectwo otrzymałem wczoraj z Jeleniej Góry. Autorką jest Wioletta Trybalska a sprawcą cudu i cudów, Bóg Wszechmogący. Znamy się z Wiolą od 16 lat, jest żoną Piotrka, mamą trzech dziewczynek (wielkie baby już dzisiaj ;) ) a ostatnio współzałożycielką i pedagogiem w "Stowarzyszeniu na rzecz Wsparcia Dziecka i Rodziny EMMANUEL", które aktualnie prowadzi świetlicę w "Domu Siedmiu Marzeń" w Jeleniej Górze.

Chcę też przy okazji podziękować Magdzie Brodzie, mojej i moje żony wielkiej przyjaciółce, która to jest pastorem Wioli, a której cierpliwość i miłość postawiła na nogi życie już nie jednego człowieka! Dzięki Magda!

Czytajcie i niech wasza wiara też wzrasta. Gdy ja to czytałem, to szczękę miałem przy ziemi, bo nigdy wcześniej tego świadectwa nie słyszałem. Historia zaczyna się ponad 16 lat temu i trwa do dzisiaj. Bóg jest WIELKI!
______________________________________________

"Jelenia Góra, 25 listopad 2015

Kiedy urodziła się nasza najmłodsza córka Ania (dziś ma 17 lat) mieszkaliśmy w domu rodziców Piotrka. To miejsce było koszmarem mojego życia – za oknem raj: góry, lasy, wieś, wszystko to, co kocham, w środku wredna małpa teściowa, która otwierała moje listy, podsłuchiwała rozmowy telefoniczne i niesłowny tyran teść.

Moją trzecią ciążę przywitano w ten sposób, że ojciec na mnie nakrzyczał, a teść skomentował: „co to za głupota mieć trzecie dziecko”.  Ania nie była wpadką młodego małżeństwa, miałam o niej sny i wizje, aż zdecydowaliśmy się na nią.

Nietrudno zgadnąć, że wszystko o czym marzyłam, to wyprowadzić się stamtąd. Tylko, że to nie było takie proste, byliśmy pięcioosobową rodziną i tylko Piotrek zarabiał.  Wtedy zaczęłam rozpaczliwie wołać do Boga o jakieś rozwiązanie. Wołałam, ale w mojej głowie miałam gotową odpowiedź: co Bóg może zrobić?, nie mamy pieniędzy na kupno mieszkania, ani na wynajem, co może zrobić? Pamiętam dzień, kiedy szłam przez las z poczty i usłyszałam bardzo wyraźny głos Boga: Ja to czego nie ma powołuję do bytu! Łał, aż mnie zamurowało … bo do mnie przemówił i że powiedział to, co powiedział. Czyli że On tak może … nawet tego, czego nie ma … nie spodziewałam się. Skoro tak, to zaczęłam wołać jeszcze głośniej: zrób coś, wyprowadź mnie stąd, kiedy Panie?!! – na wiosnę – powiedział.

Tylko zabiła wiosna w kalendarzu, krzyczę: Boże, już jest wiosna!! – przyjdę w ostatniej chwili. (to Bóg, czy mam halucynacje??)

Pod koniec marca 2009 przyjechały do nas Magda i Cindy … z propozycją. Zapytały: czy jeśli zapłacimy wam za wynajęcie mieszkania w Jeleniej Górze będziecie w stanie zapłacić rachunki? Będziemy w stanie. – W takim razie szukajcie mieszkania. Boże wyprowadzam się!!! W dwa, trzy tygodnie wylądowaliśmy w nowym mieszkaniu. I znowu, jak w tych górach: z jednej strony byłam taka szczęśliwa, że wyprowadziłam się od teściów, z drugiej – ten ciężar na sercu, że jestem na utrzymaniu kogoś … Wolność jest dla mnie najważniejsza w życiu, dla niej dam się pokroić.

Pierwsza noc w nowym miejscu, moja rodzina śpi słodko, ja usiadłam na łóżku, jest 4.30, pytam Boga: Boże, jak ja mam teraz żyć? On odpowiada, bardzo wyraźnie: Ja wiem, jakie myśli mam o was, myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość … dobrze, że chociaż On wie …

Mijają dni, miesiące, ja cały czas wołam do Boga (musi być jakieś inne rozwiązanie), 5 letnia Gosia przynosi mi pokazać obrazek, - co narysowałaś Gosia? - To tata, myje naczynia, a to mama – czyta biblię (o matko, myślę sobie, to ze mną jest aż tak źle? Tak mnie widzą dzieci?)

Wtedy przyszła Magda, przyniosła kalafiory z ogrodu rodziców i reklamówkę kaset. – Słuchaj, mówi Magda, tu są różne kasety do słuchania, wiesz jest teraz taki modny pastor - Ciesiółka się nazywa, cała Polska go słucha, przesłuchaj sobie …

Ogarnęłam dom, nakarmiłam dzieci, wstawiłam pralkę, uśpiłam Anię, dziewczynki się bawią w drugim pokoju, gotuję obiad w kuchni, włączyłam modnego pastora … Słucham i uszom nie wierzę, Boże, to jakiś świr, albo wrzeszczy, albo wybucha śmiechem … jednak słucham, po 20 minutach ląduję zaryczana na podłodze, zatykam usta poduszką, żeby nie wystraszyć dzieci i sąsiadów … W tydzień przesłuchałam całą reklamówkę, za każdym razem jest tak samo: modny poświrowany pastor raz wrzeszczy, raz wybucha śmiechem, ja ląduję zaryczana na podłodze. Do dzisiaj słyszę  Twoje słowa: „ nie rezygnuj, bo nie wiesz, co jest za zakrętem!” Łał, to objawienie życia dla mnie … myślałam, że widzę prostą drogę 20 lat do przodu, a na niej nic … a tu się dowiaduję, że jakiś zakręt jest i że coś tam jeszcze może za nim być … Łał!!!

Powiedziałeś (wywrzeszczałeś :) ) znajdź wersety dotyczące twojej sytuacji i módl się nimi, aż zobaczysz przełom! Łał, no wreszcie ktoś mi powiedział co mogę zrobić. Teraz to dopiero zaczęłam czytać! Do wieczora biblia, po 21 – jak zasnęły dzieci – inne książki – w wannie do 3 rano, spałam 3-4 godziny na dobę. Po miesiącu cała moja kuchnia była zalepiona wersetami – oczywiście dotyczącymi mojej sytuacji, jak radził modny, wrzeszczący pastor. Z czasem znałam je wszystkie na pamięć, modliłam się nimi, jak gotowałam, jak sprzątałam, jak usypiałam dziecko, jak dzieci się bawiły na placu zabaw … „domy, których nie budowaliśmy, winnice, których nie sadziliśmy będą nasze!”.

Przyszła do mnie przyjaciółka, mówię do niej: Ewa, albo coś się wydarzy, albo ja zwariuję, bo wiesz, jak się modlę, to czuję w duchu taką radość, ale wiesz w realu nic się nie zmienia, czy ja wariuję?

Gdzieś po 2 latach wynajmowania mieszkania (za pieniądze Magdy i Cindy) Bóg powiedział do mnie: - już nie bierz pieniędzy od Magdy,- ok. Magda: „jak wy sobie poradzicie?” Zaczęliśmy wędrówkę po wodzie. Ja cały czas się modlę: „domy, których nie budowaliśmy …”

W trzecim roku wynajmowania mnie olśniło, że możemy wziąć kredyt mieszkaniowy i zamiast płacić obcym ludziom, spłacać raty za własne mieszkanie. Wysłałam Piotrka do banku, nic z tego, mamy za małe zarobki i za dużą rodzinę, żaden bank nam nie da kredytu. Poza tym, trzeba mieć wkład własny, tysiące złotych. Dzieci jedzą jabłka, a my skórki od jabłek, skąd mamy wziąć wkład własny?

Boże!! Poradź, co można zrobić?? On się wreszcie odzywa, bardzo wyraźnie: - powiedz swojemu ojcu, żeby dał ci 10 tys. zł  i Piotrek niech powie swojemu ojcu, żeby dał 10 tys. zł

Piotrek jest w szoku, mówi, że ojciec nie da. Mój też ma węża w kieszeni … Ale jeżeli Bóg to mówi, to musimy spróbować. Na drugi dzień jedzie do ojca, ja rozmawiam ze swoim … wraca z kartką do mojego ojca: „Rysiek, jak ty dasz 10 tysięcy, to ja też dam, Paweł” Bóg wygrywa z wężem, mój też się zgadza! Jaka radość, lecimy do banku, w banku kubeł zimnej wody: za mały wkład własny, za duża rodzina, za małe zarobki, Piotrek stracił pracę, tylko ja pracuję.

„Domy, których nie budowaliśmy, winnice, których nie sadziliśmy będą nasze …” Cały czas się modlę …
Boże, dałeś radę, rada nic nie pomogła, za mały wkład własny, za duża rodzina, za małe zarobki! Co można zrobić??  Nic nie mówi, nic nie mówi, nic nie mówi

Nagle się budzę, otwieram biblię Ps.68 „Bóg samotnym daje dom na mieszkanie, wyprowadza więźniów na wolność … Pan daje hasło, zastęp zwiastunek dobrej wieści jest wielki …” O co chodzi Panie? – niech Piotrek jedzie do ojca i poprosi o 30 tysięcy, moje źrenice są wielkie jak arbuz, Boże … !

Oświecam Piotrka nowym planem, - ojciec nie ma takich pieniędzy … Ale Bóg mi powiedział.
Jedzie do ojca, nie ma go cały dzień, ja poszczę, „domy, których nie budowaliście, winnice …”
Wieczorem przywozi 23 tysiące, mój daje 10 tysięcy, bank chciał 40 wkładu, słyszę wyraźnie Bożą instrukcję: weźmiecie kredyt z osobą współtowarzyszącą (mój – Wioli ojciec), jako zabezpieczenie kredytu (nikt wtedy jeszcze nie słyszał o takich rozwiązaniach). Mój ojciec nie jest zachwycony. Tłumaczę mu, że nie będzie spłacał złotówki naszej, sami spłacimy, ale mi nie wierzy. Jednak za daleko zaszliśmy, zgadza się. Bankowi znowu coś się nie podoba, mój ojciec już zdesperowany chce to zakończyć, wędruje po wszystkich bankach w mieście, 14 nam odmawia, piętnasty BGŻ wydaje zgodę, dostajemy kredyt na 15 lat, kupujemy mieszkanie, wprowadzamy się!!! Moja modlitwa ostatnich lat: „ winnice, których nie sadziliśmy będą nasze …” Kobieta, od której kupiliśmy mieszkanie wręczając mi klucze powiedziała: „ja panią bardzo przepraszam, ale nie mam już miejsca w samochodzie, żeby zabrać przetwory z piwnicy, czy mogę to wszystko pani zostawić? W piwnicy: kompoty, powidła, ogórki, papryka, groszek, pełne regały …
Mieszkanie spłaciliśmy 4 lata wcześniej, już sami, ktoś mnie zapytał: „dlaczego spłaciliście wcześniej? – bo takie miałam przekonanie od Boga – odpowiedziałam, a On szepnął mi: - i dlatego, że chcę cię uczynić znakiem …

Teraz najlepsze. Jakieś 2 lata temu siedzimy sobie w pracowni mojego teścia, pijemy kawkę (już się lubimy, czasem :) ) i on mówi: „Wioleta, a mówiłem ci, skąd były te pieniądze na wasze mieszkanie? – nie, odpowiadam zaciekawiona …
No słuchaj (ożywił się), siedzę ja sobie w pracowni, maluję, aż tu dzwonek do drzwi dzwoni, otwieram i stoi X (sąsiadka z wioski) – Panie Trybalski, mówi, nie kupiłby pan tych obrazków, znalazłam na strychu. Patrzę, cztery małe obrazki, patrzę swoim okiem Wioleta i myślę sobie: to może być cos warte! – ile pani za to chce? – 500 złotych, – nie mam, mam tylko 300. – No niech będzie 300!
Przeczyściłem i czekam, bo ma do mnie przyjechać kolega, który wykłada na Uniwersytecie Wrocławskim. – Paweł, mówi, daj mi te obrazki, ja mam takich znajomych we Wrocławiu, oni się zajmują renowacją dzieł sztuki, oni będą wiedzieli, czy to jest coś warte … Więc ja Wioleta czekam, gryzę paznokcie, mijają 2 tygodnie, jest telefon z Wrocławia.
- Panie Trybalski, czy pan chce sprzedać te obrazki? – No, ja wiesz - kamienna twarz, to zależy – mówię, a ile mi panowie mogą za nie dać? …
- No, wie pan, nie możemy panu dać więcej, niż 40 tysięcy …
Ja to czego nie ma, powołuję do bytu!

Mam nadzieję Marek, że wiesz, jak wiele wnosisz w życie innych ludzi. Dla mojego życia i naszego Twoja osoba, Twoje nauczanie, Twoje namaszczenie były bezcenne. Czy widzisz to?
Bóg Ci powiedział, że jesteś dębem i będziesz siał inne dęby, nie myślałam, że będę kiedyś jednym z nich.

Wioletta Trybalska"

piątek, 30 października 2015

~ UCHODŹCY ~ KONKRET ~

Słuchajcie, wy wszyscy podobnie jak ja "mielący językami" na FB i gdzie popadnie ;)  jest możliwość praktycznego i konkretnego zadziałania.

Bliscy znajomi mojego przyjaciela [Andrzeja Nędzusiaka LINK ] chrześcijanie ewangeliczni z Bośni, od kilku miesięcy jeżdżą na granicę, oraz górskie szlaki by pomagać uchodźcom. Ze względu na to, że jest ich tylko kilkanaścioro, i całą pomoc realizują ze środków prywatnych, pomagają jedynie kobietom i dzieciom. Wielokrotnie wracali już z tych akcji na bosaka, bo zostawiali uchodźcom własne buty, często wracali w samych t-shirt'ach pomimo jesiennej już pogody.

Andrzej chce wesprzeć tą akcję. Dysponuje szczegółami i mailami od swoich przyjaciół z Bośni. Możemy pomóc konkretnie, finansowo. Liczy się każda kwota.

Proszę o dwie rzeczy: 1. Udostępniajcie tę wiadomość, 2. Kontaktujcie się z Andrzejem by poznać szczegóły.

~ WAHADEŁKO ~

Wahadełko demokracji bujnęło się, a my razem z nim...

1Kor 6:2 i 5A "Czy nie wiecie, że święci świat sądzić będą? A jeśli wy świat sądzić będziecie, to czyż jesteście niegodni osądzać sprawy pomniejsze? (...) Mówię to, aby was zawstydzić. Czyż nie ma między wami ani jednego mądrego, który może być rozjemcą..."


Czytam i widzę. Media "reżimowe" i "rządowe" zamieniają się szyldami. Sami rządzący też przechodzą do opozycji (czyt. można też "tracą stołki), a dotychczasowa opozycja przejmuje odpowiedzialność za kraj (czyt. można też "zdobywa stołki"). A co w tym czasie dzieje się u świętych? Dokładnie to samo - święci naśladują świat.

Proszę. Zróbmy kilka kroków do tyłu, wyluzujmy, nabierzmy perspektywy. Tak, wiem, walka polityczna to walka i walką pozostanie, tak być musi, ale czy my święci, nie powinniśmy już dzisiaj stawać się wiarygodnymi sędziami, mędrcami i ojcami?

Nie dawajmy się zrzucać z naszych godnych pozycji, o które zawalczył dla nas Syn Boży, by być jedynie pokrzykującymi stronnikami jednej z opcji.

Bycie wahadłem, falą, nie jest powołaniem sprawiedliwego.

Halinów, 30/10/2015

sobota, 24 października 2015

~ CZAS NIE ISTNIEJE ~

Czas nie istnieje!

Pobiegałem a teraz słucham porannej audycji Marka Niedźwiedzkiego w Trójce. Marek puścił pierwsze miejsce na liście Radia Luksemburg sprzed 30 i 40 lat. Te piosenki są dzisiejsze muzycznie, aranżacyjnie, tekstowo i przede wszystkim emocjonalnie! Czas nie istnieje.

Dokładnie takie same emocje towarzyszyły mi podczas oglądania filmu "Panie Dulskie". Epoki się zmieniają a tak naprawdę nie zmienia się absolutnie nic.
Więc nie zawracaj sobie głowy przemijaniem. Nie martw się starzeniem.

I trzeci przykład, fenomen Anny Rusowicz i jej dwóch bigbitowych albumów wzorowanych na twórczości jej mamy Ady Rusowicz. Po prostu czas stoi w miejscu, nic się nie zmienia, nastrój ten sam, nic nie traci na intensywności, ta sama radość, zero przemijania.
Jesteśmy wieczni. Żyjmy cały czas tak samo intensywnie. Nie przemijamy i nie przeminiemy.

MC, Szabat 24/10/2015

obracek do tego :-)

niedziela, 4 stycznia 2015

~ NORMALNOŚĆ I NADZWYCZAJNOŚĆ ~

- czyli rzeczy nieistniejące lub tak względne, że aż...

Nie ma ani normalnych ludzi, ani normalnych zachowań, bo co miałoby stanowić normę? Kto jest normalny. Jesteśmy tak indywidualni, tak oryginalni, nasze zachowania tak różne, tak inne. Skąd więc to pragnienie bycia normalny? Czy nie jest to poszukiwanie miejsca bezpieczeństwa i akceptacji? A dlaczego chcemy, aby inni byli normalni?  Czy nie dlatego, że wiemy wtedy czego się po nich możemy spodziewać? Czyli znowu kwestia poczucia bezpieczeństwa.

A teraz o niezwykłości i o ludziach niezwykłych. Rzeczy i ludzie nadzwyczajni bardzo nas pociągają. Jest w tym jakaś sprzeczność. Okazuje się, że z jednej strony ludzie niezwyczajni powodują nasze obawy i nasze ucieczki, a z drugiej tylko tacy ludzie są w stanie przyciągnąć naszą uwagę i wzbudzić wiarę, że to właśnie oni niosą Boże działanie.

By być użytym przez Pana musimy zaakceptować, że jesteśmy nienormalni. To co dla ciebie jest nienormalne, dla kogoś jest nadzwyczajne i niezwykłe.

Nienormalność to poprostu inność i różnorodność obdarowań, zaś niezwykłość to taka nienormalność, która fascynuje i przyciąga.

A jeżeli już szukaszu jakiejś Bożej normy, to niech będzie nią uczciwość, a nie poprawność zachowań i zgoda z twoimi, bądź cudzymi wyobrażeniami.


czwartek, 7 sierpnia 2014

▪ DO NIEŻONATYCH FACETÓW ▪

▪ których znam i których nie znam ▪

Nie znajdujemy w Biblii pochwały celibatu ale znajdujemy pochwałę małżeństwa.

Celibat jest wyjątkiem, odstępstwem od ogólnych reguł. Małżeństwo natomiast jest kamieniem węgielnym fundamentów cywilizowanego świata i powszechnego ładu społecznego, podstawową komórką Królestwa Bożego na Ziemi. Królestwa Bożego, którego tak mało wokół nas, nawet w chrześcijaństwie, co boleśnie obserwuję widząc młodych mężczyzn bez planu na życie i bez pasji.

Jeżeli jesteś młodym facetem, to dlaczego się nie żenisz? Zastanawiałeś się nad powodami? Nad brakiem motywacji by podjąć decyzję? By zaangażować się w związek?

Jeżeli nie chce Ci się podejmować zobowiązań, brać na siebie odpowiedzialności, lub boisz się wyzwań – już jesteś poza wolą Bożą!

Jeżeli nie myślisz o potrzebie pomnożenia swojego życia, to „stajesz okoniem” wobec pierwszego przykazania danego ludziom już w ogrodzie Eden!

Jeżeli nie pociągają Cię kobiety, to co jest substytutem, który zajął ich miejsce? Żyjesz w grzechu, lub potrzebujesz lekarza!

Jeżeli wolisz „spontan” i nieformalny związek, to żyjesz poza Bożym prawem i prowadzisz nielegalne życie!

Jeżeli nie znalazłeś jeszcze właściwej osoby, to dlaczego przestałeś szukać, dlaczego nie zwrócisz się o pomoc do przyjaciół, starszych mężczyzn, którzy już wiedzą co dobre i czego się strzec! Zrezygnuj z pychy i poszukaj pomocy!

Nie żyj poza wolą Bożą!
Nie gwałć Bożego przykazania!
Nie żyj w grzechu!
Nie prowadź nielegalnego życia!
Nie bądź leniwy i pyszny!

Myśli o uświęceniu i oddzieleniu się dla Pana w pojedynkę, to mrzonki! „Postępowanie człowieka wygładza człowiek!” Dopiero miłość i poświęcenie się drugiej osobie (a później dzieciom) daje Ci możliwości prawdziwego służenia i szukania Woli Bożej!

Z miłości do Ciebie!
Niech przyjdzie Królestwo Boże!

Marek Ciesiółka

p.s. A na temat wyjątkowych sytuacji, celibatu itd., to (jak sama nazwa wskazuje) nie są one powszechne w Bożym planie :-)




piątek, 1 sierpnia 2014

SIEDEMDZIESIĄT - koniec i początek



1944 - 2014

Siedemdziesiąt lat w Biblii oznacza koniec niewoli, żałoby i początek nowej epoki.

- Siedemdziesiąt dni trwała żałoba po śmierci Jakuba w Egipcie.
      1 Moj. 50:3 „Egipcjanie opłakiwali go przez 70 dni”
- Siedemdziesiąt lat trwała niewola babilońska narodu wybranego.
      2 Kron. 36:21 „Tak wypełniło się słowo Pana, wypowiedziane przez usta Jeremiasza tej treści: Przez cały czas spustoszenia, dopóki kraj nie odpłaci swoich sabatów, będzie odpoczywał, aby dopełnić 70 lat” (więcej fragmentów pod spodem)

Dzisiaj mija 70 rocznica wybuch Powstania Warszawskiego. Bardzo dramatycznego warszawskiego zrywu do walki z hitlerowcami, naznaczonego nadzieją, że Stalin nie będzie miał jednak ostatecznego słowa. Walki okupionej niezliczoną ilością ofiar, dewastacją materialnego dziedzictwa miasta i bardzo zapadającego w emocjonalną zbiorową pamięć Polaków wydarzenia. Jednego z najważniejszych momentów naszej historii.

Wierzę ,że jest to czas na pozytywne podsumowanie historii miasta. Jako ci, którzy „najpierw szukają Królestwa Bożego” powinniśmy czynić takie podliczenia, a jeszcze bardziej jako lud proroczy, powinniśmy w tym czasie patrząc w przeszłość, prorokować Bożą przyszłość, która jest marzeniem i planem Króla Królów.

Uderzyło mnie i zastanowiło, gorące i wzruszające przemówienie gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego, na uroczystości w Muzeum Powstania Warszawskiego w dniu 30 lipca. Generał ma teraz 97 lat, był polskim lotnikiem, żołnierz Armii Krajowej, uczestnikiem Powstania Warszawskiego i jest prezesem Związku Powstańców Warszawskich. Ze łzami w oczach wspominał przeszłość, ale przede wszystkim mówił o cudzie jakim jest DZISIAJ, jakim jest dzisiejsza Warszawa, która już nigdy nie miała powstać. Powiedział, że przekazuje pałeczkę młodym, a pożegnał się wzruszającym, zwyczajnym „do widzenia”.
(Zachęcam do przeczytania przemówienia i obejrzenia zapisu wideo, jeden z linków zamieszczam pod spodem)

Poczułem się jak przeniesiony do innej rzeczywistości. Bardzo wyraźnie „usłyszałem” ciszę w temacie nieprzebaczenia, biadolenia i rozgoryczenia przeszłością. W miejsce tego usłyszałem wyraźnie w jego słowach, wielką nadzieję na przyszłość, na to co dopiero nadchodzi! Poczułem się jak ten, któremu zostaje przekazywana pałeczka sztafety. Towarzyszyły mi bardzo pozytywne emocje, radość, pokój i nadzieja.

I tak też wierzę, przeszłość jest chwalebna, chwała należy się tym, którzy żyli w zgodzie z wartościami, ale ważniejsze jest to by z nadzieją i wiarą budować przyszłość! „Polacy mogą naprawdę dokonać cudów!” Wierzę z całego serca (i prorokuję), że nadchodzi coś nieporównywalnie większego (być może opłaconego jeszcze większą ofiarą, nie wiem).

Apostoł Paweł napisał, że „najpierw powstaje to co cielesne, a potem dopiero to co duchowe”(1 Kor 15:46). Cielesna, czyli materialna Warszawa, rośnie na naszych oczach, jest to coś niebywałych. Tej zmiany nie potrafią ocenić ludzie młodzi, bo nie widzieli co było wcześnie. To co ma miejsce dzisiaj - to cud! Jak więc będzie wyglądało to co duchowe? Czy zobaczymy jak serce Polski powstaje do duchowej pomyślności, duchowego przebudzenia? Do zaraźliwej gotowości do poświęceń, do świętości, która jest dobrą solą? Do nadziei, którą można przenieść na inne części kraju? Wierzę, że tak!

Jeśli patriotyzm, wiara, walka i ofiara Powstańców Warszawy przemawia do wyobraźni wszystkich Polaków, jeżeli dzisiejsza pomyślność miasta jest powodem zazdrości innych miast Polski, to czy nie możemy spodziewać się i wierzyć, że podobnie będzie w odniesieniu do tego co duchowe? Zapędzam się, rozmarzyłem się, bredzę i szaleję? Być może, jednak już w przeszłości tak odczytywano prorocze słowa, które później się wypełniały.

Przyszłość jest tajemnicą, ale plan dla Polski i Warszawy już „mieszka” w Sercu Ojca. 
Przyjdź Królestwo Twoje. Amen.

_________
Przemówienie:
Zbigniew Ścibor-Rylski, Prezes Związku Powstańców Warszawskich
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/wzruszajace-przemowienie-scibora-rylskiego-kochani-polacy-moga-dokonac-cudow-to-jest-cud,454677.html

_________
Inne fragmenty Biblii z liczbą ‘siedemdziesiąt’:

Izaj. 23:15
I stanie się w owym dniu, że Tyr będzie zapomniany przez siedemdziesiąt lat - odpowiednio do wieku jednego króla - po upływie siedemdziesięciu lat powiedzie się Tyrowi tak, jak mówi pieśń o nierządnicy:

Jer. 25:11-12
I cała ta ziemia stanie się rumowiskiem i pustkowiem, i narody te będą poddane królowi babilońskiemu, siedemdziesiąt lat. A po upływie siedemdziesięciu lat ukarzę króla babilońskiego i ów naród za ich winę - mówi Pan - i kraj Chaldejczyków i obrócę go w wieczną pustynię.

Jer. 29:10
Bo tak mówi Pan: Gdy upłynie dla Babilonu siedemdziesiąt lat, nawiedzę was i spełnię na was swoją obietnicę, że sprowadzę was z powrotem na to miejsce.

Dan. 9:2
W pierwszym roku jego panowania ja, Daniel, zwróciłem uwagę w księgach na liczbę lat, które miały upłynąć według słowa Pana do proroka Jeremiasza, nad ruinami Jeruzalemu, to jest siedemdziesiąt lat.

Dan. 9:24
Siedemdziesiąt tygodni wyznaczono twojemu ludowi i twojemu miastu świętemu, aż dopełni się zbrodnia, przypieczętowany będzie grzech i zmazana wina, i przywrócona będzie wieczna sprawiedliwość, i potwierdzi się, widzenie i prorok i Najświętsze będzie namaszczone.

Zach. 1:12
Wtedy odezwał się anioł Pana, mówiąc: Panie Zastępów, jak długo jeszcze nie zmiłujesz się nad Jeruzalemem i nad miastami judzkimi, na które gniewasz się już siedemdziesiąt lat?

Zach. 7:5
Powiedz całemu ludowi kraju i kapłanom: Jeśli pościliście i pokutowaliście w piątym i siódmym miesiącu, i to w ciągu siedemdziesięciu lat, to czy pościliście dla mnie?

piątek, 6 czerwca 2014

Nadzieja eklezji

W dniu Pięćdziesiątnicy nie narodził się żaden tzw. Kościół. Po prostu Żydzi, którzy uwierzyli, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem, stając się jego uczniami i zgodnie z jego poleceniem, oczekując mocy z wysokości, zostali napełnieni Duchem Bożym.

Jeżeli dla człowieka kochającego Boga tzw. Kościół jest wszystkim, to gdy zostanie nim zgorszony, pozostaje pustka. Natomiast, gdy Królestwo jest wszystkim, to nigdy nie zagraża nam otchłań, bowiem nie sposób rozczarować się Bożym panowaniem.

Kościół przez wieki myślał, że jest czymś lepszym niż Izrael, ale mylił się. Izrael upadał za każdym razem, gdy nie poddawał się władzy Króla królów. Kościół, którego przeznaczeniem jest być wszczepionym w Izrael - szlachetne drzewo oliwne - i zjednoczonym z nim, przechodził w dziejach, i nadal przechodzi to samo. Eklezjalne porządki upadają wraz z instytucjami, które wytworzyły. Pozostawało, pozostaje i ostanie się jedynie Królestwo Boże!

Wszyscy jesteśmy uczestnikami dynamicznego procesu oczekiwania, budowania i oglądania nadchodzącego Królestwa Bożego!

Nie pokładajmy naszej nadziei w eklezji, zgromadzeniu, czy też tzw. Kościele. Jedynie, Mesjasz w nas jest nadzieją nadchodzącej Chwały!

niedziela, 20 kwietnia 2014

Chcieć!

By zrobić coś pożytecznego ze swoim życiem, to musi się człowiekowi chcieć. Naprawdę chcieć!

Dlaczego więc się nie chce?

Jednym się nie chce, bo otrzymali od rodziców wszystko na tacy. Innym się nie chce, bo jedyne dziedzictwo jakie otrzymali w rodzinie, to niskie poczucie wartości. Jeszcze innym się nie chce, bo źle pokierowali swoim życiem i są rozbitkami. Innym natomiast, bo dobrze kierując swoim życiem, we własnej pysze, za dużo wzięli na swoje barki i wypalili się. Są też tacy, którzy nie potrafili się podnieśli po ciężkiej chorobie, lub jakimś dramatycznym wydarzeniu.

Są też tacy, którym wciąż się chce lub chce się na nowo. Ci, wszystko zawdzięczają Bożej łasce.

Bez względu na to, w której grupie jesteś, bądź wdzięczny, kieruj się wdzięcznością, zdobądź się na wdzięczność.

poniedziałek, 31 marca 2014

Nie upychaj!

Biblia, w żadnym miejscu, nie zachęca nas do modlitwy o "więcej czasu"!

Potrzeba posiadania "więcej czasu" pokazuje tylko, że utraciliśmy umiejętność rozpoznawania tego co ważne, najlepsze, konieczne, lub zeszła ona na drugi plan. Człowiek z zachwianym systemem wartości próbuje poupychać w czasie, wszystko na co ma ochotę, czego pożąda i co wydaje się mu ważne, lub czego inni od niego oczekują. Nic dziwnego więc, że zaczyna mu po prostu brakować czasu. Wtedy, zdesperowany, błaga Boga o "więcej czasu"!

Biblia przedstawia inne rozwiązanie. W Psalmie 90 w.12 czytamy: "NAUCZ NAS LICZYĆ DNI NASZE, ABYŚMY POSIEDLI MĄDRE SERCE!"

Rób tylko to, co masz robić, bo od Boga nie otrzymasz ani minuty więcej życia, ponad to, co dla ciebie zaplanował!


niedziela, 2 marca 2014

Putin i moje otwarte oczy

Nocka słabiutka, słabo przespana, króciutka...

Nie pamietam czegoś takiego w moim, życiu. Zimnej wojny nie pamiętam, lata  Solidarności, Breżniewa i Jaruzelskiego, jak przez mgłę, za młody i nieświadomy byłem...

Najmocniejszy był 11 września, World Trade Center, to był wstrząs, ale to działo się za oceanem, a potem gdzieś daleko na wschodzie, na południu, w krajach muzułmańskich...

Jak żyją Izrealeczycy, od blisko 70 lat w ciągłym zagrożeniu wojną i prowadząc wojny? Jak żyją mieszkańcy zdestabilizowanych od dziesięcioleci regionów Afryki?

A przecież w Polsce jeszcze nic się nie wydarzyło, przecież nadal mamy prąd i gaz...

Moje dzieci już świetnie się bawią, niczego nieświadome, oglądając sobie kreskówki w TV...

Boże spraw, byśmy nie byli ślepi i głosi... Tak często Boży ludzie, a nie jacyś inni, są ślepi i głosi...

Łuk.19:42-44

Gdybyś i ty poznało w tym to dniu, co służy ku pokojowi. Lecz teraz zakryte to jest przed oczyma twymi [...] dlatego żeś nie poznało czasu nawiedzenia swego.

piątek, 1 listopada 2013

Mojżesz i Freud

~ Symbolicznie ~

Mojżesz i Freud to Żydzi.

Mojżesz mówi grzech.
Freud mówi przyczyny.

Mojżesz mówi pokutuj.
Freud mówi analizuj.

Całe wieki ludziom bliżej było do Mojżesza, dzisiaj do Freuda.

Mimo, że wierzę Freudowi, to zauważam, że nastąpił niebezpieczny brak równowagi, i jak mawiał Marcin Luter : "pijany chłop wepchnięty na konia, spadł z niego, z drugiej strony".

Ostatnie lata (po 40-tce) skupiłem się na poszukiwaniach i analizie. Przynosi mi to dużo pożytku, ale wyraźnie, i coraz wyraźniej widzę, że koncepcja grzechu jest kluczowa.

Przeszłości nie zmienimy, możemy ją ewentualnie zrozumieć, odczuć i przeżyć.

Do Boga, do Jego Światła i Chwały jest dla nas otwarta droga. Każdego dnia, jak mówił Mojżesz: "możesz wybrać życie".

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Przywrócić autorytet apostolskiego nauczania!

Dz.Ap. 2
42 I trwali w nauce apostolskiej...
47. ... Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni.

Nauczanie apostolskie jest fundamentalną sprawa dla wzrostu i rozwoju Królestwa Bożego. Czym w takim razie ono jest?

Czy to jakaś nowa nauka? Ciekawostki, tajemnice, budzące dreszcze myśli eschatologiczne, kolejne stopnie wtajemniczenia, prowadzące do zdobycie większej mocy?

Czy może wręcz coś przeciwnego, nudne recytowanie i rozwijanie Apostolskiego Wyznania Wiary (Credo)?

Biblia jak zwykle sam się tłumaczy. Nie chodzi ani o jedno, ani o drugie.

Mat. 28
19. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody...
20. Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem...

Nauczanie apostolskie, to po prostu uczenie tego, co nauczał Jezus, tego, czego nauczyli się od niego apostołowie, tego, czego mają się nauczyć narody. I żeby wszystko było jasne, nie chodzi o teorie, filozofie, koncepcje, lecz o nauczenie się nowego rodzaju POSTĘPOWANIA.

czwartek, 16 grudnia 2010

Zróbmy To Razem


… współpracownikami Bożymi jesteśmy… (1 Kor. 3:9)

Wiemy, że Bóg w swym Królestwie, różnie rozdziela powołania, nie wszystkich powołuje do pełnoetatowej służby Słowa, ale wielu powołuje by ją współtworzyli, poprzez zaangażowanie w modlitwę, w służby pomocy i jej finansowanie.

Różne powołania w Bożym Królestwie współdziałają ze sobą, dla nadrzędnego celu jakim jest poszerzanie tego Królestwa. Te różne powołania tworzą jedno ciało, swego rodzaju układ naczyń połączonych. Nikt, kto pracuje i zarabia w biznesie, czy na etacie, nie powinien uważać, że robi coś mniej ważnego, ale w zamiast tego powinien włączyć się w partnerstwo i współdziałać z innymi powołaniami.

Partnerstwo w służbie Słowa sprawia, że:
- służba ta staje się w ogóle możliwa,
- następuje pomnożenie ilości jej owoców,
- uczestniczy w niej więcej osób,
- ciało Jezusa zaczyna funkcjonować zgodnie z Bożym zamysłem,
- każdy staje się dla kogoś błogosławieństwem,
- materialne potrzeby usługujących Słowem i ich rodzin są zaspokojone.

Więcej czytaj tu ->>>> www.zrobmy to razem.blogspot.com

lub wchodząc na link w prawej kolumnie - PARTNERSTWO W SŁUŻBIE

sobota, 11 grudnia 2010

Doba Uwielbienia i Modlitwy

Na zakończenie pierwszego roku, naszych co miesięcznych Dni Uwielbienia i Modlitwy (przez młodych nazywanych DUiiiiiMami ;) postanowiliśmy zorganizować, pierwszą dobę uwielbienia i modlitwy. Zachęcamy do uczestnictwa. Bóg wiele może uczynić poprzez dzisiejsze Anny i dzisiejszych Symeonów.
Na salę można dostać się w każdej chwili i w każdej chwili można wyjść, będzie ona dostępna przez całą dobę.

Pełny grafik i inne informacje znajdziecie tutaj ---> www.modlitwa.waw.pl

Zachęcamy tez do śledzenia nas na Facebooku:

wtorek, 5 października 2010

Zaskakujące zaopatrzenie

Jednym z standardów Bożego działania jest zaskoczenie. Mamy pewne wyobrażenia o Bogu, ale nie znamy go w pełni, a raczej należało by powiedzieć znamy go bardzo fragmentarycznie. Powoduje to, że wydaje nam się, iż wiemy kim jest i jak działa. Ale on mówi, że jego drogi i myśli, bardzo przewyższają nasze myśli i drogi.
Ostatnio często chodzą mi po głowie znane wersety z Aggeusza 2 (6) Gdyż tak mówi Pan Zastępów: Jeszcze raz - za małą chwilkę - poruszę niebiosa i ziemię, morze i ląd stały.

poniedziałek, 20 września 2010

Sen o Lwie

Dlaczego.
Postanowiłem zapisać ten sen, gdyż dowiedziałem się o innych wizjach, snach i proroctwach mówiących o lwie, które ludzie ostatnio otrzymują. Zaznaczam, że zanim mi się to śniło nic o tych przekazach nie wiedziałem, dopiero potem, gdy opowiedziałem o tym w kościele, ludzie zaczęli do mnie przychodzić i mówić mi o tym. Ostatecznie zdecydowałem się to zapisać, gdy usłyszałem proroctwo Boba Jonesa (chyba z lipca tego roku), że 10 września zacznie się rok Lwa [to proroctwo]. I to jest dla mnie szokujące, bo ten sen miałem właśnie w nocy, z 9 na 10 września!